Spotkania Radnych bardzo często dostarczają wielu tematów do rozmów wśród mieszkańców Lęborka. Trudno jest przecież szukać obiektywizmu w mediach relacjonujących burzliwe obrady, szacunku człowieka do człowieka , szczególnie gdy spotykają się osoby o „skrajnych” poglądach.
W trakcie gorączki wyborczej padają liczne obietnice, trwają wielkie promocje przyszłych radnych, a miasto przypomina pole walki plakatowej. Z uwagą obserwuję wówczas cały „szum medialny”, zamieszanie w mieście, obwieszone słupy uliczne i reakcje ludzi. Wiele osób zbyt pochopnie ocenia radnych twierdząc przy tym , że zostali nimi ludzie, którzy już wcześniej byli radnymi w mieście i w powiecie. To jest prawda, że znamy te twarze z UM, z kościoła i wystąpień publicznych. Należy pamiętać, że kij ma dwa końce. Z jednej strony są to osoby, wybrane przez większość społeczeństwa, z drugiej strony stają się one osobami publicznymi i w razie różnicy zdań, lęborczanie lekką ręką opluwają ich na licznych forach, w komentarzach portali społecznościowych, w gazetach i na salach obrad. Każdy kto myśli tylko i wyłącznie o pieniądzach i sławie bardzo szybko przekonuje się, że trzeba być bardzo silnym psychicznie, aby żyć w tym mieście i robić coś na rzecz innych ludzi.
Jakich ludzi sami wybieramy?
Czy rzeczywiście znamy naszych radnych? Czy obserwujemy ich działania na rzecz lęborczan? Czy zwracamy uwagę na fakt w jakim stopniu są społecznikami i co robią dla miasta, w którym wszyscy żyjemy? Nasze typy wyborcze to przede wszystkim osoby o określonych poglądach ( prawicowych albo lewicowych) i „reszta” przemieszczająca się po innych nowych – partiach. Wiecznie trwa cicha przepychanka o większość głosów, trwa zawsze ostra wymiana zdań podczas każdej sesji. Lębork to miasto , w którym wszyscy się dobrze znają i chyba nie ma tu „recepty” na to jak być dobrym radnym.
Już teraz warto jest śledzić poglądy, zachowania i działania ludzi, na których pracy opieramy kolejne sesje.





