Za mało aby żyć – za dużo aby umrzeć.
Tak o płacy minimalnej moglibyśmy powiedzieć organizacjom pracodawców straszącym zwolnieniami w przypadku zbytniego wzrostu tej płacy. Dane GUS mówią, iż w ub. roku aż 10% spośród najmniej zarabiających otrzymało pensje w wysokości zaledwie 1,3 tys. złotych. Pensje połowy pracujących Polaków nie osiągnęły poziomu średniej krajowej (w całym 2010 r. przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło 3224,98 zł brutto czyli 2313,38 netto) , zaś dwukrotność tej średniej osiągają płace zaledwie 6% z nas. W nędzy żyje 2,2 mln Polaków. Kolejnych 6,5 mln żyje w niedostatku – podał GUS. W 2011 roku płaca minimalna wynosi 1386 zł brutto tzn. 1032,34 netto. Natomiast minimum egzystencji, zwane niekiedy minimum biologicznym określające zakres i poziom zaspokajania potrzeb według tego kryterium wyznacza granicę, poniżej której następuje biologiczne zagrożenie życia oraz rozwoju psychofizycznego człowieka. Wyliczając więc jego tzw. koszyk, bierze się pod uwagę tylko te towary i usługi, które umożliwiają przeżycie, nie uwzględnia się potrzeb związanych z kulturą, wypoczynkiem, transportem, łącznością itp. Minimum egzystencji dla gospodarstwa domowego z jednym dzieckiem od 4 do 6 lat w roku 2010 wynosiło 1145,64 zł. Dla rodziny z dwojgiem dzieci minimum egzystencji to 1607,93. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, odsetek pracowników żyjących w rodzinach, w których poziom wydatków był niższy od minimum egzystencji, wyniósł w 2010 roku 12 proc.
Dane podane powyżej dotyczą 2010 roku, natomiast od początku 2011 r. stale obserwujemy wzrost cen podstawowych artykułów: żywności, nośników energii itd. niewspółmiernie wysokie w stosunku do wzrostu wynagrodzeń, o ile do nich dochodzi. Wzrost wynagrodzeń np. w strefie budżetowej jest zamrożony od dwóch lat a rząd stara się je zamrozić także na przyszły rok. Powiększa się zatem w Polsce grupa tzw. „pracujących biedaków”, którzy mimo posiadania pracy nie są w stanie zaspokoić innych niż podstawowe potrzeby. 8,7 mln Polaków nie ma zapewnionego minimum pozwalającego na skromne życie – jedzenie i utrzymanie małego mieszkania. Instytut Pracy i Spraw Socjalnych oszacował tę kwotę na 466 zł na osobę lub 1257 zł dla czteroosobowej rodziny miesięcznie. Pomimo takiej sytuacji zmniejszeniu ulegają kwoty przeznaczane przez państwo na pomoc dla najuboższych. O ile jeszcze w 2005 r. państwo wydało na pomoc najuboższym 7,7 mld zł, o tyle w 2009 r. już tylko 7,2 mld zł. Na zasiłek rodzinny z dodatkami w 2005 r. poszło 6,1 mld zł, a w 2009 r. już tylko 4,8 mld zł. Liczba dzieci korzystających z pomocy państwa spadła od 2005 r. z 5,2 do 3,8 mln. Gdyby nie prawie 2 mln emigrantów, którzy wyruszyli na Zachód Europy w celu lepszego życia dla siebie i swoich rodzin te dane wyglądałyby jeszcze bardziej przerażająco.
Za to często słyszy się w prasie o budowaniu osiedli kontenerów socjalnych dla zalegający z opłatami za mieszkanie (ostatnio w Poznaniu i Łodzi) powracają eksmisje na bruk.
Płaca minimalna powinna przysługiwać wyłącznie za prace nieskomplikowane i lekkie oraz zapewniać zaspokojenie podstawowych potrzeb włącznie z utrzymaniem małego mieszkania i takiej rodziny. Niestety w naszym kraju często ten poziom wynagrodzenia jest wyznacznikiem tego co pracodawcy chcą płacić pracownikom nawet tym z wysokimi kwalifikacjami. Walka o wysokość tego wynagrodzenia jest więc nie tylko konfrontacją związków zawodowych z pracodawcami w Komisji Trójstronnej ale walką społeczeństwa z rządem o godne życie.





