Pewnego dnia wiał straszny wiatr. Uginały się gałęzie drzew, a liście wirowały tak szybko, że z trudem można było szukać spokojnego miejsca w Lęborku. Kobiety zgromadziły się nad rzeką Łebą i prały w niej różne ubrania. Panowie projektowali w Ratuszu nowy wygląd Placu Pokoju. Tylko zwyczajni mieszkańcy tego miasta wspominali przy herbacie czasy swojej młodości:
„Było to dawno temu. Morska fala dotarła do Lęborka. Ludzie o rybich głowach przypłynęli do naszego miasta. Rybo – człowiek wydostał się z rzeki Łeby i zaczął spacerować po ulicy Staromiejskiej. Wzbudzał podziw i strach przechodniów. Jego długie , pofalowane i mokre włosy opadały na ramiona, a płaszcz wodny składał się z wodorostów. Legenda głosi, że kiedy taki człowiek wydostanie się na brzeg rzeki Łeby stanie się w mieście wielki cud. Młodzi ludzie dotykali więc jego płaszcza , wykonywali pamiątkowe zdjęcia i zadawali pytania o rzeczne życie. Za życie
Rybo- człowiek opowiadał:
„ Wasza rzeka to miejsce , w którym żyję od wielu lat. Wybrałem sobie Lębork , ponieważ pod mostem istnieje wspaniałe przejście do krainy rybo-ludzi. Żyjemy tam w zgodzie i przyjaźni, a na wodnych monitorach obserwujemy cały Lębork. Świat rzeczny na wiele barw zielonych, brązowych i niebieskich. W tych odcieniach zaprojektowaliśmy wszystkie wodne pomieszczenia. Dopiero wieczorami wydostajemy się na powierzchnię wody i spacerujemy uliczkami Lęborka. Małe ryby , o które tak dbacie szukają w rzece pożywienia, pływają przykryte roślinami i pilnują wodnych –drzwi do cudownej krainy. Wasza rzeka to symbol życia wszystkich mieszkańców. Kiedy spacerujecie tłumnie po moście słyszymy wszystkie Wasze kroki. Martwimy się o Was i co jakiś czas poświęcamy kilka ryb na rzecz wędkarzy, którzy tak bardzo troszczą się o czystość środowiska wodnego. Nasze życie na dnie rzeki przypomina świat opisany w bajkach dla dzieci. Dorosłe Ryby zamykają się w wodnych komnatach i planują jak dobrze gospodarować „owocami” rzeki. Wodne komnaty są całe ze złota, nasze mokre stwory tańczą w rytm muzyki przygrywanej na moście, malują wodne obrazy i czytają wodne książki. Na dużych ekranach wyświetlają się nam wiadomości z lokalnych gazet, a potem raz w tygodniu Rybo-ludzie obradują w bursztynowej komnacie nad losem mieszkańców miasta. Małe rybki robią wówczas wywiady z przypadkowymi osobami, a wszystko po to , aby spisać postanowienia końcowe jak tu przetrwać okres srogiej zimy.
Wszystkie kaczki , które tak dzielnie dokarmiacie to w rzeczywistości zaczarowani ludzie, którzy za karę zostali zaklęci w ptactwo. Mają one być ozdobą rzeki, a także jej wartownikami. Celowo przyozdobiono je kolorowymi piórkami, aby przyciągały do siebie dzieci i starszych mieszkańców miasta. Jak widzicie nasz wodny świat jest uporządkowany. Każdy jego mieszkaniec zna swoje miejsce i sumiennie wypełnia powierzone zadania. Rybo – ludzie chcą tu żyć na wieki.”
Jak głosi ta legenda – „Wodny świat jest bez ludzkich wad”.





